Akta / valentich-1978
Frederick Valentich
Pilot opisuje obiekt nad swoim samolotem, po czym transmisja się urywa
Dwudziestoletni pilot podczas nocnego lotu nad Cieśniną Bassa zgłosił obiekt z czterema jasnymi światłami nad i wokół swojej Cessny, powiedział, że „to nie jest samolot”, i zgłosił problemy z silnikiem. Transmisja zakończyła się niezidentyfikowanym metalicznym dźwiękiem. Ani pilota, ani samolotu nigdy nie odnaleziono.
Oficjalne stanowisko
Dochodzenie wypadkowe australijskiego Departamentu Transportu: przyczyna nieznana. Samolotu nigdy nie odzyskano.
Hipotezy alternatywne
- Dezorientacja przestrzenna przy locie odwróconym i widok własnych świateł nawigacyjnych odbitych w morzu, wiodąca hipoteza śledcza.
- Upozorowane zaginięcie, badane i niepotwierdzone.
- Jasne obiekty niebieskie, w tym Wenus i kilka jasnych gwiazd, w raportowanym kierunku.
Sprawa, która jest dokumentem, a nie obserwacją
Valentich jest nietypowy: głównym dowodem jest dosłowny zapis łączności radiowej, a nie wspomnienie. Mamy minuta po minucie to, co pilot mówił w trakcie zdarzenia, a potem mamy ciszę.
Dzięki temu chronologia jest odporna na dryf, który psuje większość spraw świadkowskich. To też bardzo jasno wyznacza granice: wiemy dokładnie, co zaraportował, i zupełnie nic o tym, na co patrzył.
Hipoteza dezorientacji, postawiona uczciwie
Wiodąca hipoteza śledcza mówi, że pilot uległ dezorientacji, wszedł w położenie odwrócone i widział światła własnego samolotu odbite w wodzie, co tłumaczyłoby światła „nad nim”, powtarzające jego własne manewry.
To wyjaśnienie poważne i do części zapisu pasuje dobrze. Do innych gorzej, w tym do opisu kształtu obiektu i zgłoszenia nierównej pracy silnika.
Dlaczego pozostaje nierozstrzygnięta
Zaginiony samolot i zaginiony pilot. Brak wraku, brak śladu radarowego drugiego obiektu, brak ciała. Dochodzenie australijskie zamknięto z przyczyną nieznaną i to pozostaje uczciwym werdyktem, jest to wypadek lotniczy o nieustalonej przyczynie, w którym pilot akurat opisywał coś nietypowego.
← Wszystkie akta